Witajcie moje Kochane :-)
W poprzednim poście przedstawiłam Wam efekt zmagań z pokojem Studenta. Z ociąganiem, ale wreszcie, udało mi się zapanować nad chaosem, który gościł na półkach z książkami. Zależało mi, aby zachować stonowane kolory, a w przypadku książek jest o to trudno. Malując na niebiesko trzy tekturowe segregatory, przyszło mi do głowy, że mogę zrobić ich imitację, czyli coś w rodzaju "osłonek". I tym sposobem udało mi się uzyskać zamierzony efekt.
Jak widać dorobiłam - z pomocą zestawu kaletniczego - metki, na których od spodu napisałam, jakie książki znajdują się za "osłonką". Przyznaję, że sprawdzają się świetnie.
Na kanapie znalazła swoje miejsce nowa narzuta - jest jaśniejsza niż poprzednia, która była granatowa w drobne gwiazdki.
Przemalowałam druciany kosz na poduszki i pledy.
Tapetę nad łóżkiem wykończyłam styropianową listwą i spróbowałam nadać jej imitację drewna.
Kupiłam w "biedrze" metalową tabliczkę za całe 5zł.
A tę poniżej zrobiłam sama :-)
I te dwie poniżej.
A teraz druga część tytułu posta...WAKACJE :-)
Dorosłe dziecko, w przypływie wdzięczności za "odpicowany" pokój, zabrało matkę na Słowację w ukochane Tatry. Wdrapałam się na Koprową Przełęcz i pewnie wdrapałabym się dalej na Koprowy Wierch, ale przepędziła nas burza.
Szlak wiedzie Mięguszowiecką Doliną... daleko w dole zostawiliśmy Popradzki Staw (Popradské Pleso)... (człapię pod górę):-)))
... by przejść do jej bocznego odgałęzienia - Doliny Hińczowej...
..., gdzie dech zapiera widok Hińczowego Stawu.
Stąd do Koprowej Przełęczy Wyżniej (Vyšné Kôprovské Sedlo, 2180m), a nasze oczy cieszą takie obrazki...
A w drodze powrotnej, tuż przed pierwszym grzmotem...
Wjechaliśmy też na Łomnicę, jednak aparat został w samochodzie, więc zdjęcie naszego celu jedynie z pierwszego dnia pobytu.
I tęsknię już, aby tam wrócić, a zarazem cieszę się z mojego powrotu do blogowania.
Ściskam Was i życzę wspaniałego tygodnia.
Ania