my shabby my dream

my shabby my dream

niedziela, 25 września 2016

Powitanie jesieni w kolorach lata

Dobry wieczór moi Drodzy :-)

Dość przewrotny ten tytuł, ale tak właśnie zagościła jesień w moim mieszkaniu. Póki co powoli, a letnie kolory mięty i słońca wciąż towarzyszą ozdobnym dyniom i późno - letnim kwiatom.
Kącik jadalny cieszy kolorami...
 ...ze spaceru przyniosłam trochę polnego kwiecia...
....a te poniżej są z łąki i bardzo mi spasowały do wazy.

Klosze zmieniły swoje dekoracje...
 kolejny dołączył do kolekcji i stoi na portalu kominkowym.

W chwilach relaksu "szybki" i niewinny deser ;-)
 I kilka ogólnych kadrów...

Własnoręcznie zrobiona tabliczka poczeka na swój czas kilka miesięcy :-)



I nawet nie marudzę, że jesień, że chcę lata... bo przecież oczekiwanie na tę ulubioną porę roku też może mieć wiele uroku.

Ściskam Was i życzę wspaniałego tygodnia :-) 

Ania

niedziela, 11 września 2016

Pokój wykończony, czyli "osłonki" na książki DIY... i wspomnienie wakcji

Witajcie moje Kochane :-)

W poprzednim poście przedstawiłam Wam efekt zmagań z pokojem Studenta. Z ociąganiem, ale wreszcie, udało mi się zapanować nad chaosem, który gościł na półkach z książkami. Zależało mi, aby zachować stonowane kolory, a w przypadku książek jest o to trudno. Malując na niebiesko trzy tekturowe segregatory, przyszło mi do głowy, że mogę zrobić ich imitację, czyli coś w rodzaju "osłonek". I tym sposobem udało mi się uzyskać zamierzony efekt.

Jak widać dorobiłam - z pomocą zestawu kaletniczego - metki, na których od spodu napisałam, jakie książki znajdują się za "osłonką". Przyznaję, że sprawdzają się świetnie.



Na kanapie znalazła swoje miejsce nowa narzuta - jest jaśniejsza niż poprzednia, która była granatowa w drobne gwiazdki.


Przemalowałam druciany kosz na poduszki i pledy.
Tapetę nad łóżkiem wykończyłam styropianową listwą i spróbowałam nadać jej imitację drewna.

Kupiłam w "biedrze" metalową tabliczkę za całe 5zł.

  A tę poniżej zrobiłam sama :-)

I te dwie poniżej.


 A teraz druga część tytułu posta...WAKACJE :-)

Dorosłe dziecko, w przypływie wdzięczności za "odpicowany" pokój, zabrało matkę na Słowację w ukochane Tatry. Wdrapałam się na Koprową Przełęcz i pewnie wdrapałabym się dalej na Koprowy Wierch, ale przepędziła nas burza. 
Szlak wiedzie Mięguszowiecką Doliną... daleko w dole zostawiliśmy Popradzki Staw (Popradské Pleso)... (człapię pod górę):-)))

 ... by przejść do jej bocznego odgałęzienia - Doliny Hińczowej...
 ..., gdzie dech zapiera widok Hińczowego Stawu. 

Stąd do Koprowej Przełęczy Wyżniej (Vyšné Kôprovské Sedlo, 2180m), a nasze oczy cieszą takie obrazki...







A w drodze powrotnej, tuż przed pierwszym grzmotem...

Wjechaliśmy też na Łomnicę, jednak aparat został w samochodzie, więc zdjęcie naszego celu jedynie z pierwszego dnia pobytu.



I tęsknię już, aby tam wrócić, a zarazem cieszę się z mojego powrotu do blogowania.

Ściskam Was i życzę wspaniałego tygodnia.

Ania

poniedziałek, 18 lipca 2016

Pokój prawie shabby

Cześć, Dziewczyny :-)

Ostatni tydzień spędziłam we wspomnianym pokoju mojego studenta. Dziecię już od ponad dwóch lat jest poza domem, więc postanowiłam rozprawić się z pokojem, który już wołał o lifting. Nie będę  rozpisywać się nad przebiegiem prac, bo przecież wiele z Was mierzy się z  dużo większymi przedsięwzięciami na co dzień.

Efekt po...
 ...i przed

 Jeszcze ściana za kaloryferem nie była pomalowana.







Jak widać ściany są w (bardzo) jasnoszarym kolorze, a meble przemalowałam na biało i nie powstrzymałam się przed ich przetarciem. Jeszcze mam kilka planów, ale już "kosmetycznych" zmian. Pokój wydaje się być większy, a przede wszystkim nabrał spokoju.

Pozdrawiam Was ciepło i życzę Wam wspaniałego tygodnia :-)

Ania

wtorek, 5 lipca 2016

Kuchnia latem

Dzień dobry, Kochani :-)

Dziś pora na kuchnię. Pisałam w postach na jej temat, że zmieniam wystrój jedynie za pomocą dodatków. Na sierpień planowałam jej remont, jednak zrodził mi się w głowie inny pomysł, który szybko stał się marzeniem, aż wreszcie nieśmiałym celem z nadzieją na jego realizację w niedalekiej przyszłości. Zatem to pomieszczenie jest takie jakie jest, ale i tak mam do niego serce, a to z prostej przyczyny, że lubię zarówno gotować jak i piec. Skoro nie mam tutaj wymarzonych płytek i mebli, to "pocieszam się" różnymi dodatkami. Główną rolę gra tutaj oczywiście witryna medyczna, bo daje chyba najwięcej możliwości. Tym razem "poszłam" w odcienie zieleni i vintage rose.
Latem w mojej kuchni jest tak:








Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Dziękuję, że zaglądacie i zostawiacie ciepłe słowa. Ja tym samym ciepłem Was żegnam i życzę miłego tygodnia.

Ania